Tydzień #2 za nami!

Siedem dni szybko zleciało. Udało mi się wykonać zgodnie z planem wszystkie 5 treningów i jestem z tego całkiem zadowolony. Zapraszam do krótkiego podsumowania.

Statystyki

Nabiegałem się trochę, ale zakładałem że nie będzie łatwo. Choć właściwie nie bolało mnie nic, ani nie czułem specjalnego zmęczenia. Sumarycznie:

Strava, tydzień 2

Długie wybieganie

Te 22km były nawet całkiem bezbolesne. Zrobiłem standardową trasę, to jest z Ruczaju, przez Pychowice, Forty i bulwarami wzdłuż Wisły aż do mostu i śluzy przy torze kajakowym. Na drugą stronę rzeki i powrót przez Lasek Wolski, okolice ZOO, Kopiec Kościuszki, most Zwierzyniecki i Zakrzówek.

Horizon
Widok na Kościół WNMP, pod który ostre podejście sprawia że boli…

Po drodze zjadłem dwa żele Optonia (dobrze wchodzą, choć są mało kaloryczne) i batonika proteinowego (też Optonii, strasznie zamulający).

A i na sam koniec już, udało mi się przebić na pierwsze miejsce w segmencie “Zielna do Pychowickiej” na Strava, poprawiając rekord o 20 sekund!

Czas, czas, czas i plany

Przeanalizowałem dlaczego czasem odpuszczałem treningi. Głównie dlatego, że “nie miałem czasu”. I rzeczywiście patrząc na ten tydzień, to prawie 7 godzin na trasie. I będzie tego coraz więcej.

Dlatego myślę sobie, że trzeba będzie ten czas na treningi znaleźć. W tym tygodniu wszystkie biegi zrobiłem “po godzinach” – tzn. po południu i wieczorem. Myślę, że dużo optymalniej będzie jeśli uda mi się je przenieść na rano – a konkretniej – wstać te 2h wcześniej i je zyskać. I taki jest plan na ten tydzień: wtorek i czwartek zrobię jako poranne biegi, wcześnie rano. Weekend… zobaczymy.

Written and maintained with ♥︎ — Jan Kraus, 2007 — 2018